sobota, 18 lipca 2015

Z Krakowa do Linzu

Auto zapakowane po dach i bagażnik dachowy. Zamykamy klapę i .... słyszymy syk uciekającego oleju z hydraulucznego podnośnika drzwi tylnych. Ręce opadły nam bezradnie bo utrzymanie takiej klapy w górze to koszmar a my przecież musimy jej używać każdego dnia żeby wypakować rzeczy z bagażnika. Mieliśmy jednak szczęście i szybki telefon do mechanika spowodował, że następnego dnia około godziny 12 udało nam się wyruszyć. Mieliśmy więc tylko kilkugodzinne opóźnienie. Po drodze mijamy Wadowice
Jedziemy na Cieszyn i tam wjeżdżamy do Czech. W Czechach jednak potrzebna jest winietka. Na ostatniej stacji benzynowej w Polsce kupujemy ją na 10 dni za 74 zł i to była ostatnia możliwość kupna winiety przez bardzo długi czas bo wjeżdżając w tamtym miejscu na czeską autostradę długo nie widzieliśmy ani żadnej stacji benzynowej ani żadnej innej możliwości jej zakupu.
Następną granicę , z Austrią, przekroczyliśmy w Mikulov i na ostatniej stacji benzynowej w Czechach również kupiliśmy winietę tym razem na Austrię, okazało się to jednak niepotrzebne bo na dawnym austriackim posterunku granicznym było kilka możliwości jej kupna.
Udało nam się dzisiaj dojechać do Linzu i tam rozbiliśmy namiot na Campingu w pobliżu autostrady którą jechaliśmy. Za namiot samochód i 3 osoby zapłaciliśmy 22.50 euro.

Nasza droga na Wikiloc

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz