środa, 23 stycznia 2013

Egipt 2013, Kair

Pobudka o godzinie dwunastej w nocy bo do Kairu mamy do pokonania ok 450 kilometrów z naszego hotelu. Dużą część podróży pokonujemy w nocy a o wschodzie słońca ukazuje się nam widok pustyni, i tak już do Kairu. Kair jest 5, co do ilości mieszkańców miastem świata, i żyje w nim 20 milionów mieszkańców a podobno drugie tyle dojeżdża tu do pracy. Ruch uliczny jest tutaj niesamowity. Auta jeżdżą jak chcą, ludzie przechodzą przez ulicę np trzypasmową, samochody jada pod prąd, sprzedawcy oferują swoje towary na ulicy a auta zatrzymują się tam gdzie im akurat wygodnie nie przejmując się ze jest to np. środek skrzyżowania. Dojechaliśmy jednak szczęśliwie pod meczet Muhammada Alego wybudowany 180 lat temu. Bardzo ciekawy budynek prawie na planie kwadratu.

 

 

 Zegar ofiarowany przez króla Francji w zamian za jeden z obelisków. Niestety zegar ten, wg przewodnika, nigdy nie działał.

 

 Jest tam wnęka wskazująca kierunek do Mekki i dwie kazalnice. Na całej podłodze leży dywan na którym modlą się wyznawcy.

Wnętrze meczetu Muhammada Alego

Ponieważ miałam sukienkę do kolan przed wejściem za 1 dolara musiałam ubrać się w taką suknię do kostek, jak również trzeba było ściągnąć buty lub kupić ochraniacze na buty też za 1 dolara.

Widok na Kair spod meczetu

 Obok znajduje się inny meczet sprzed ok 400 lat, w którym nie odbywają się już modlitwy.



Teraz przewodnik zabrał nas na teren starego Kairu, gdzie obok siebie funkcjonują meczet, synagoga i kościół chrześcijański wyznania koptyjskiego. Wszyscy przewodnicy podkreślali, że Egipt jest krajem bardzo tolerancyjnym ponieważ nie ma zatargów religijnych pomiędzy muzułmanami (85%) a chrześcijanami (15%). Jadąc przewodnik pokazał nam Miasto Umarłych. Jest to ich cmentarz, a ponieważ muzułmanie maja w zwyczaju zanoszenie zamiast kwiatów na groby - jedzenia, więc w mieście tym żyje bardzo dużo bardzo biednych ludzi. Mają tam prąd, wodę i jedzenie, które rodzina przynosi dla swoich zmarłych bliskich.

 Kair z okien autobusu



 Po drodze zatrzymaliśmy się na jednym z mostów na Nilu i przez chwilę podziwialiśmy tą najduższą rzekę świata.


W starym Kairze weszliśmy do jednego ze starych kościołów chrześcijańskich gdzie wg przekazów w grocie, znajdującej się w tym kościele schroniła się Święta Rodzina po ucieczce do Egiptu. Zobaczyliśmy również znajdujący się obok cmentarz koptyjski

 

Po przejściu paru kroków znaleźliśmy się w synagodze. Przewodnik powiedział, że w całym Egipcie jest 70 Żydów a w samym Kairze tylko kilku. Wg legendy ta synagoga została zbudowana w miejscu gdzie znaleziono Mojżesza i gdzie lubił się modlić. Obecny kościół pochodzi z IX w ne i zbudowano go po zniszczeniu poprzedniego z II w ne. Niestety ani w poprzednim kościele, ani w synagodze nie można było robić zdjęć.

Uliczki Starego Kairu



Kawałek dalej znajduje się wiszący kościół który należy do wyznania koptyjskiego - jeden z najstarszych w Egipcie.


Po przerwie na lunch pojechaliśmy zwiedzać piramidy.
Zawsze wydawało mi się, że stoją one na pustyni. Niestety obecnie miasto podeszło do nich już bardzo blisko.

Widok spod piramidy Cheopsa na Gizę
 Z autobusu wysiedliśmy zaraz u stóp piramidy Cheopsa. Sama piramida nie wydaje się taka wielka ale pewnie to kwestia perspektywy ponieważ zmieściłby się w niej nasz Pałac Kultury i Nauki w Warszawie.




W pierwszym rzędzie rzucili się na nas różnego typu sprzedawcy. Było to dość męczące.


 Po pół godzinie spotkaliśmy się w busie, który zabrał nas na taras widokowy. Z tego miejsca widać już było rozległość miejsca gdzie postawiono piramidy.

 


Teraz zeszliśmy do Sfinksa znajdującego się u stóp piramid.

 





Sam posąg robi wrażenie ale wszystko to psują wciskający się nachalnie sprzedawcy.

Powrót do Hurgady


autostradą przez pustynię

zachód słońca na pustyni
Jestem jednak bardzo zadowolona z wycieczki bo skonfrontowałam moje wyobrażenia o Kairze i piramidach z rzeczywistością.

1 komentarz:

  1. Byłam na wycieczce w Kairze ale jechałam z Sharm. Wyglądała ona trochę inaczej. Zazdroszczę Ci zobaczenia Miasta Umarłych, nawet przez szybę. Jest to miejsce, które budzi mieszane uczucia. Nie byliśmy też w Meczecie i nie byliśmy na "tarasie widokowym" pod piramidami, ale moja wycieczka też była udana. Chętnie jeszcze raz bym się przejechała :)

    OdpowiedzUsuń